Primorsko 2019 Plaża Południowa

 

 

Primorsko 2019 Plaża Południowa

 

 

Primorsko 2019 Widok na Plażę Południową

 

 

Primorsko 2019 Plaża Południowa

 

 

Primorska Syrena

 

 

Primorsko 2019 Plaża Północna

 

 

Primorsko 2019 Plaża Północna

 

 

Primorska Syrena

 

 

Bułgaria 2019:

Dzień Pierwszy - Podróż i rozpoznanie wstępne

Dzień Drugi 

Cdn - Dzień .......

Dzień Pierwszy - Podróż i rozpoznanie wstępne.

27-08-2019 r. pod wodzą właściciela BTH Miraż w Boninie, w 22-osobowej grupie emerytów z Białogardu, Karlina, Kołobrzegu i Koszalina wyruszyliśmy na kilkudniowy wypoczynek w Primorsku.

/Szef BTH Miraż to Pan Zbyszek – ten sam, który w roku 2016 zorganizował nam atrakcyjny pobyt w Chorwacji/.

Z Karlina wystartowaliśmy o godzinie 0:15, z tego samego miejsca, z którego w roku 2016 wyruszyliśmy do Chorwacji, tj. z placu przed niegdysiejszą restauracją „Na Skarpie”. /Piszę niegdysiejszą, bo w roku 2019, na jej miejscu, pozostała tylko - …skarpa/.

 

 

 

 

 

Autokarem, po objazdowym skompletowaniu grupy i kilkunastominutowym postoju w Podgajach, dotarliśmy na lotnisko w Poznaniu. Trasę Poznań-Burgas pokonaliśmy Boeingiem 737. Fragmenty lotu nagrałem w oszczędnościowym formacie HD - efekty nagrania są raczej mizerne.

W Burgas zastaliśmy pogodę upalną (czyli taką, jakiej oczekiwaliśmy) oraz przesunięty o jedną godzinę do przodu czas lokalny.

Do Primorska dojechaliśmy autokarem - odległość 50 km, czas przejazdu nieco powyżej 40 minut.

Całą naszą grupę zakwaterowano w 3-gwiazdkowym Hotelu Perla Plaza. Możliwość skierowana do 5-gwiazdkowego Hotelu Perla Beach, zlokalizowanego po drugiej stronie ulicy, zakładano wyłącznie w przypadku niewystarczającej liczby wolnych miejsc w Perla Plaza (??).

W recepcji, równolegle z wydaniem klucza, założono każdej osobie opaskę z chipem umożliwiającym korzystanie z formuły all inclusiv na terenie hotelu oraz w ulicznym barze alkoholowym, obsługującym gości obu hoteli Perla .

Kontrolne materiały foto-video z dnia pierwszego w załączeniu (kontrolne, po własnoręcznym - niestety nieskutecznym - czyszczeniu matrycy aparatu).

Dzień Drugi.

Grupa Karlino w spacerze na plażę odległą o 220 m.

Od grupy odłączyliśmy, aby po krótkiej kąpieli na końcu plaży łączącym się z promenadą, powędrować promenadą gdzie oczy poniosą i ...czas pozwoli.

Spacer betonową promenadą, na której częściej niż piechura spotyka się nieliczne rodzinne pojazdy pedałowe, to także niezłe tło dla fotografii o charakterze osobistym, z dalece ograniczoną możliwością naruszenia czyjejkolwiek prywatności.

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Promenadę - z dużą przyjemnością i poczuciem pełnej swobody -  przedreptaliśmy do końca, do portu i plaży południowej. Powróciliśmy z mnóstwem zdjęć, spośród których niewielką część prezentuję obok. Teraz dopiero, w Polsce, po analizie internetowej mapy, powstał drobny niedosyt. Byliśmy niedaleko mostu nad Diabelską Rzeką, ze świetną, ale straconą okazją do jej obejrzenia i ustalenia pochodzenia nazwy.

Nabrzeże promenady na całej długości umocnione jest dużymi głazami. Na wielu z nich, a także na pionowych skałach wysokiego brzegu za promenadą, uwagę przyciągają trwałe malowidła - portrety słanych ludzi zasłużonych w wielu różnych dziedzinach (m.in. nauka, polityka, muzyka, sport).

Z części półwyspu najdalej wybiegającej w morze, z wysokiego brzegu, pozdrawia (ostrzega ?) żeglarzy biała posągowa Syrena. Do podnóża skarpy, na której spoczywa, prowadzi ścieżka wydeptana przez amatorów zdjęcia z nią w tle. Dołączyliśmy do ich grona :).

Po minięciu Syreny, coraz szerzej otwiera się widok na plażę południową i port. W porcie, do którego bardziej pasuje nazwa Marina, zacumowano sporo małych jednostek. Statek, którym w ostatnim dniu pobytu mamy odbyć całodzienny rejs z degustacją ryb na nim smażonych i wina (jak w Chorwacji), stoi samotnie, zakotwiczony daleko od brzegów.

Po "zasłużonej" dużej porcji lodów i wstępnym rozpoznaniu warunków plażowania zdecydowaliśmy wracać górą, urokliwymi, skrajnymi ulicami miasta, z których na kilku odcinkach rozciągał się rozległy widok na promenadę.

Po tym, jak przyglądający się nam z zaciekawieniem tubylec potwierdził, że wracamy ulicą właściwą, szybko okazało się, że jesteśmy blisko miejsca zakwaterowania. Skrót okazał się znaczący, ale nie jedyny.

 

W ofercie All Inclusiv, wśród form spędzania czasu wolnego, jest także leżakowanie przy hotelowym basenie lub przesiadywanie w przylegającej do basenu części pomocniczej restauracji hotelowej. W obu przypadkach w zasięgu kilku kroków pozostają czynne od godz. 8-22 bary z napojami gorącymi i zimnymi (herbata, kawa , piwo, drinki w różnych kombinacjach lub czyste, oryginalne wina i wódki) oraz jeden bar nieustannie serwujący - po śniadaniu kilka potraw grillowych, po obiedzie pizzę.

Dzisiaj, w drugim dniu pobytu, grupa Karlino spędza czas w czynnej na okrągło części pomocniczej. Jak zwykle – na wesoło. Przed nami, po kolacji, wieczór taneczny w innym  niedalekim lokalu, z degustacją piwa i małży opiekanych w cieście.

Roześmianą grupę na krótką (?) chwilę opuściłem, aby zarejestrować widoki dostępne z najwyższego, szóstego piętra naszego hotelu. Widoki z balkonu 313 trudno jest uznać za atrakcyjne, z piętra szóstego niewiele są lepsze (na dach nie wyszedłem, a szkoda).

Z korytarzy hotelowych dostępne są trzy kierunki – hotelowy basen, zabudowa hotelowa czynna i w budowie oraz odległe fragmenty Morza Czarnego po stronie plaży północnej. 

Plażę północną szczelnie zasłaniają kilkupiętrowe budynki... 

Wieczór spędziliśmy trochę na ludowo, wesoło, skromnie, w przemiłej atmosferze, w barze na którego nazwę po prostu nie zwróciłem uwagi. Po sprawdzeniu wirtualnej mapy Google domyślam się, że to PIZZA BAR BBO, ale pewien nie jestem. Trasę zapamiętałem dobrze. Jeżeli kiedykolwiek ponownie znajdę się w Primorsku i spotkam kogoś, kto uprze się spróbować tamtejszych małży zapiekanych w cieście - zaprowadzę go bezbłędnie.

Z chwilą zajęcia miejsc przy kilku zsuniętych stolikach, stanowiliśmy najliczniejszą grupę zorganizowaną. Didżejka serwowała nam muzykę znaną w Polsce na co dzień tak długo, aż najwytrwalsi z nas uznali, że muszą odpocząć. Wówczas ruszyli Bułgarzy. Do nich stopniowo - mimo znacznych trudności z naśladowaniem - dołączali pozostali goście. Ostatecznie, w rytm przebojów światowych, tańczyły wszystkie zebrane w barze narodowości - każdy we własnym stylu :)...

Skrót pod ...odsyłaczem.