Kanały, Zbiorniki Sztuczne.

 

 

Zbiorniki wodne można przełynąć, opłynąć albo obejść brzegami. W każdym przypadku przydaje się sprawność fizyczna. Odwiedź okoliczne siłownie. Sprawdź, opisy i ceny tego, co oferują sprzedawcy>>  Ławki treningowe / Rowery i trenażery treningowe / Stepy i Steppery / Bieżnie treningowe lekkie / Bieżnie treningowe ciężkie / Atlasy treningowe minimum / Atlasy treningowe max / Wiosła treningowe min. / Wiosła treningowe max. / Odżywki białkowe / Aminokwasy i glutaminy / Spalacze tłuszczu / Ochrona stawów / Hantle /. Z odżywkami zalecam ostrożność.

Kanał Młyński 2004

 

 

Ekopark Wschodni Kołobrzeg 2006

 

 

Zalewy Nadarzyckie 2004

 

 

Kanał Bacutilski 2008

 

 

K. Bacutilski Karlino / k. Bristolski / k. Jamneński / k. Lubiechowski Karlino / k. Młyński Karlino / r. Ekopark Wschodni Kołobrzeg / st. Petrico Karlino / z. Karaś w Lubsku / z. Kraśnik Lubelski / z. Nadarzyckie / z. Siemianówka / z. Solina / Cdn...

Kanał Bacutilski Karlino / Sesja z zaskrońcem /.

Kanał Bacutilski to lokalna nazwa jednego z licznych starorzeczy Parsęty, pochodząca od nazwy firmy utylizacyjnej Bacutil, odprowadzającej firmowe ścieki do starorzecza przez kilka dziesięcioleci. Firma w dawnym wydaniu, była obiektem wielce uciążliwym dla otoczenia. Przy północno-zachodnim wietrze jej dławiący, przykry odór docierał do ulic Karlina a zrzuty ścieków do kanału połączonego betonowym przepustem z Parsętą nie tylko zanieczyszczały rzekę - w kanale, przy powierzchni wody, w ogromnej ilości pojawiały się pyszczki poszukujących ratunku ryb, a duże leszcze, w różnych miejscach płasko, skokami, przemykały ponad powierzchnią. Przez okres 46 lat widziałem to kilkakrotnie - widok i zapach były ogromnie przykre!

Po latach przerwy w działalności utylizacyjnej i kilkakrotnym przemieszaniu wody starorzecza falami powodziowymi Parsęty, kanał opanowali wędkarze. Skutecznie łowią – mnie zniechęcają wspomnienia i alergiczna niechęć do lansowanej obecnie mody „złów i wypuść”. Mam nadzieję, że owa moda, uznawana obecnie za dowód „wyższej etyki wędkarskiej” minie, jak każda inna moda wcześniejsza.

 

Kanał, a konkretniej ścieżka przebiegająca nad przepustem łączącym kanał z Parsętą, pozostaje jedynym miejscem, w którym podczas spóźnionych powrotów z dalekich pieszych wędrówek spinningowych zastawałem w ciemnościach roje pląsających świetlików i świecące fragmenty zmurszałego drewna. Wrażenia niesamowite…

Kanał Jamneński.

Kanał Jamneński łączący jezioro Jamno z Bałtykiem, od zawsze ulegał dużym przeobrażeniom nawet podczas jednego roku kalendarzowego, często bardzo uciążliwym dla ludzi - nie tyko "tubylców". Od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia przekonałem się o tym kilkakrotnie "na własnej skórze".

Okazję do niecodziennych doświadczeń stwarzało ówczesne Wojewódzkie Zjednoczenie Przedsiębiorstw Technicznej Obsługi Rolnictwa w Koszalinie, organizujące w atrakcyjnie usytuowanym na terenie Mielna zjednoczeniowym ośrodku wypoczynkowym szkolenia i zjazdy integracyjne dla dyrektorów naczelnych i odrębnie dla dyrektorów technicznych podległych przedsiębiorstw. Zjazdy organizowano w okresie zmniejszonej aktywności polowej w rolnictwie, ...najczęściej w zimie.

Podczas jednego z takich zjazdów, długotrwały sztorm wprowadził wody Bałtyku Kanałem na ląd i zablokował odpływ z jeziora tak skutecznie, że przemieszane  wody  zalały m.in. dostęp do miejscowego kina. Nikt wejść nie próbował - kino było zamknięte a widok tak rozlanego jeziora zniechęcał do podejmowania prób nawet w typowych, podkolanowych gumiakach. 

W kolejnym przypadku, od kierowcy, który dostawczym autem dojechał do nas przez Łazy, dowiedzieliśmy się, że droga którą jechał, na długich odcinkach zalana jest wodą, w najgłębszych miejscach na około 30 centymetrów (!). Ale dojechał i ...woda opada. Ponieważ na dzień następny, na wczesne godziny poranne zaplanowano zakończenie szkolenia zdecydowałem, że po rozdaniu materiałów powrócę swoim maluchem właśnie drogą przez Łazy.

Na trasę wyruszyłem, gdy koledzy odjechali autokarem, wynajętym przez organizatora szkolenia. Początek był niezły. Prawdziwy horror rozpoczął się dopiero za mostem łączącym brzegi Kanału. Woda nie opadła, a jeśli nawet, to bardzo nieznacznie, ale za to, po nocnym przymrozku pokryła się cienkim lodem. Maluch pruł środkiem asfaltu jak mały lodołamacz, ja w tym czasie prosiłem swój los, aby podobny ryzykant nie nadjechał z przeciwka. Udało się.

 

Kanał Bristolski - Walia Wielka Brytania.

Kanał Bristolski w miejscowości Porthcawl, czyli w jego czołowej, szerokiej części po raz pierwszy (i – niestety – jak dotychczas ostatni) widzieliśmy przy okazji pierwszej podróży do Bridgend. Odbyliśmy ją przede wszystkim dzięki Michałowi, a konkretniej dzięki temu, że swobodnie porozumiewa się w kilku językach. Michał odwiedził nas w Polsce z dalszym zamiarem odwiedzenia swojej córci w Anglii – my tylko ochoczo dołączyliśmy, ale o tym więcej na podstronie „Podróże”.

Przy słonecznym dniu i bardzo słabym wietrze wody Kanału były spokojne, odpływ odsłonił znaczne obszary kamiennego lądu i bardzo obszernej plaży w sąsiedztwie dużego, gwarnego parku rozrywki, o którym pisano, że podczas awarii jednej z szalonych kolejek wózek z dwiema pechowymi osobami przeleciał całą szerokość plaży i wylądował na skraju wody. Sądzę, że to przesada, ale zaskakujące fakty pozostają faktami utrwalonymi na wielu fotografiach – dwie fotografie z Internetu dołączam do własnych a do odwiedzenia strony „obrazy dla Porthcawl” zachęcam gorąco – wiele ogląda się z odruchowo wstrzymanym oddechem…

Zalewy-Nadarzyckie

 

 

Stawy-Wyrobiskowe-k.-Pobłocia

 

 

Kanał-Młyński

 

 

Kanał-Jamneński

 

 

Ekopark Wschodni Kołobrzeg

 

 

 

Kanał Bacutilski 

FB

YT

Ekopark Wschodni Kołobrzeg.

Powrót do menu

Zamówienie naszych pontonów na rozlewiska w Podczelu trochę mnie zaskoczyło. Zamawiający, redaktor Andrzej Kisiel z TVP3, zapowiedział podglądanie przyrody z udziałem znanego kołobrzeskiego fotografika Kazimierza Ratajczyka tymczasem w mojej pamięci tkwił mało zachęcający obraz z lat osiemdziesiątych - letni, słoneczny ale zimny dzień, ponura cisza na bagiennych, zakrzaczonych rozlewiskach, błotniste kałuże na grobli i pustą, nieprzyjazną plażę na jej końcu. Sądziłem nawet, że jest to teren zamierający, skażony jakimś draństwem przez ówczesne, ruskie lotnisko w pobliskim Bagiczu.Brak konkretnych informacji o terenie sprawił, że do samochodu załadowaliśmy wszystko, co przydać się może w warunkach najtrudniejszych. Przydało się prawie wszystko! Aby dyskretnie dotrzeć do najtajniejszych i najpiękniejszych zakątków rozlewisk, wykorzystaliśmy każdy rodzaj napędu - silniki, wiosła i ...własne nogi. Bywało ciężko, a po wschodniej stronie grobli, gęsto usianej sterczącymi nad i tuż pod powierzchnia wody

K. Bacutilski.

Wideo: Sesja z zaskrońcem /

Kanał Bacutilski to karliński rekordzista przeobrażeń. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych odprowadzał do niego swoje ścieki technologiczne Zakład Utylizacji Zwierząt BACUTIL. Nie mam pojęcia jaki był skład tych ścieków, ale nawet gdyby były najczystsze, nikt nie próbował łowić tam ryb. Wystarczył mdląco-wymiotny odór rozsiewany wokół przez zakład. Przy nieprzyjaznym wietrze odór docierał poprzez las aż do Karlina. Akurat w roku 1983 budowałem altanę na swoim ogrodzie działkowym - gdy docierała tam fala przeogromnego smrodu, odechciewało się wszystkiego.

Z zakładu zlokalizowanego w lesie, w sąsiedztwie Zakładu Płyt Pilśniowych i Wiórowych rozsiewającego łagodne zapachy własne, ścieki odprowadzane były wąskim strumykiem,  pokonującym torowisko kolejki specjalnym przepustem. Torowisko miało w historii Karlina rozdział własny. Włodarze największych pracodawców - ZPPiW, Gminnej Spółdzielni "SCH", Państwowego Ośrodka Maszynowego oraz Miasta wymyślili niegdyś wspólną budowę centralnej kotłowni dla miasta, z lokalizacją na terenie przyległym do POM. Teren należał do Zarządu Koszalińskich Kolei Wąskotorowych. Zarząd postawił warunek - udostępni teren, jeżeli włodarze pomogą w likwidacji urządzeń kolejowych na wielokilometrowym odcinku. Wykonawstwo przez wiele miesięcy realizowały ekipy Wydziału Instalacyjno-Montażowego oraz Wydziału Chemizacji POM. Zdemontowane szyny i podkłady kolejowe składowano pomiędzy terenem przyszłej kotłowni i ulicą Dworcową. Wieść szybko obiegła okolicę - duże ilości szyn wykupili prywatni inwestorzy z przeznaczeniem na stropy własnych budowli :).

Plany wykorzystania torowiska po demontażu akcesoriów kolejowych ulegały zmianom skrajnym. Najszybciej wykorzystali je mieszkańcy wsi Lubiechowo. Wydeptali na niej ścieżkę do Karlina, później wyjeździli ją rowerami i motocyklami. W okresie, gdy w Polsce panowała moda na budowę "ścieżek zdrowia" lokalnie zdecydowano, aby takową zbudować na torowisku. Zbudować w czynie społecznym mieszkańców!

W dniu społecznego czynu podzielono mieszkańców na kilka grup, w tym dwie związane z budową ścieżki. Jedna (w której uczestniczyłem) zajmowała się demontażem trylinki na ulicy Okrzei planowanej do asfaltowania, druga miała przygotować torowisko pod ścieżkę.

Co stało się z trylinką zdemontowaną na Okrzei, pojęcia nie mam. Istotnych zmian na torowisku po pierwszym dniu czynu, nie zauważyłem. Pomysł upadł. Prawdopodobnie skutecznie załatwił to bacutilski odór.

Teraz, po wielu latach od modernizacji zakładu i zmianie zakresu jego działania, po torowisku biegnie intensywnie eksploatowana asfaltowa ścieżka rowerowa, włączona do zachodniopomorskiej, wielokilometrowej sieci. Zakład odoru już nie rozsiewa a wiem tylko tyle, że działa tam punkt odbioru, z którego padłe zwierzęta odwożone są do innego (?) zakładu utylizacji. Tak powiedziano mi przy zdawaniu psów zabitych przez złodziei podczas bezskutecznej próby włamania do mojego zakładu.

Wcześniej, podczas cuchnącej działalności, byłem na jego terenie tylko raz i obiecałem sobie, że nigdy więcej. Byłem z wiadrem (i przewodnikiem) po białe robaki, na ryby. Robale grubą warstwą łaziły dosłownie wszędzie, po nich i pomiędzy nimi biegały spasione szczury. Nasypano mi pół wiadra, do 3/4 zasypałem je warstwą trocin i powiesiłem na środku piwnicznego sufitu na haku, na którym podwieszona była żarówka. Po dwóch dniach zastałem wygryziony w plastykowym wiadrze pionowy 3-centymetrowy pas i niewielką ilość robali. Piwniczne szczury zdołały dobrać się do wiadra po podwieszonym pod sufitem przewodzie elektrycznym! Inteligencję ich podziwiam, patrzę na nie z niechęcią i ...tajonym lękiem. W roku 1958, w Hajnowskich Zakładach Przemysłu Maszynowego Leśnictwa widziałem jak zakładowy kowal chwycił potężnego, swobodnie biegającego szczura kowalskimi szczypcami i zanurzył w beczce z wodą. Szczur zanim 

K. Jamneński / Jamieński Nurt.