2005 

 

 

 

 

 

 

 

 

2010 s

 

 

Wydarzenia:

Balony nad Karlinem.

Biegi lokalne - Karlinobiegaj.

Wideo: Karlino biegaj /

Pozostałe materiały - do obróbki i montażu.

Materiały do obróbki i montażu.

Cykliści w imprezach KSC Sundaybikers.

Wideo: Poszukiwanie Wiosny 2016 /

Karlińskie Stowarzyszenie Cyklistów zrzesza sporą (?) grupę pasjonatów jazdy na rowerze. Jazdy sportowej, turystycznej, rekreacyjnej - w popularnych imprezach zewnętrznych oraz w ogólnodostępnych, wielce atrakcyjnych rajdach i wyprawach organizowanych we własnym zakresie, także dla niezrzeszonych w Stowarzyszeniu sympatyków. Rajd "W poszukiwaniu Wiosny" stanowi tylko skromny przykład.

Przejazd uczestników ulicami miasteczka pobudził zainteresowanie i uśmiechy wśród przechodniów. Liczni twierdzili z żalem, że na zapowiedzi nie zwrócili uwagi, a chętnie wzięliby udział (!).

Za mostem nad rzeką Radew cykliści zjechali na drogę leśną biegnącą w górę Parsęty. Na krótko zjechali z niej na ścieżkę prowadzącą do fundamentów, na których planowano niegdyś budowę kolejnej elektrowni. Tam im nie towarzyszyłem - miejsce znam bardzo dokładnie. Przez dwa wędkarskie sezony, tuż przed zakolem opływającym fundamenty, wiele czasu spędzałem z wędką. To była "miejscówka dewizowa". W jej leniwym wirze brały piękne płocie, leszcze i niekiedy lipienie. Na gotowaną pszenicę albo białe robale :).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Później przyszła wysoka woda, podmyła kępę olch między którymi siadywałem, uniosła krzak za którym tworzył się wir, a rowerek "Sokół" i sprzęt wędkarski straciłem podczas włamania do piwnicy (:.

Po oględzinach fundamentów, cykliści leśną drogę główną przejechali do czynnej, zmodernizowanej w latach 2013-15 Elektrowni Wodnej w Rościnie. Zwiedzili ją w grupach 10-osobowych. Po wysłuchaniu zakresu i chronologii modernizacji, przejechali do Zwinisławia, na teren Strzelnicy Sportowej.

Na mecie w Zwinisławiu czekało ognisko, gorące napoje, kiełbaski i ...strzelanie z kbks.

Z przyjemnością towarzyszyłem im na całej trasie. Amatorskie efekty foto-wideo obok.

Kajakarskie Imprezy i Wydarzenia.

Lotnie.

Wideo: Śladami Ikara - Mielno 2016 /

Materiały do obróbki i montażu.

Wideo: Wysoka Parsęta 2012 /

Pozostałe materiały do obróbki i montażu.

Mgła.

Materiały do obróbki i montażu.

Motocykliści.

Stany Powodziowe.

Zdarzenia inne.

Wideo: VI Międzynarodowy Zlot Motocyklistów w Lubsku 2007 /

Pozostałe materiały - do obróbki, montażu i uzupełnienia.

Balony nad Karlinem

Biegi lokalne

Cykliści 

Kajakarze 

Boks

 Lotnie 

Mgła

Motocykliści

Działkowicze

Stany Powodziowe

Zdarzenia inne...

Działkowicze.

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do menu

Pontoniarze

PZW - Wędkarze

Boks.

Powrót do menu

Powrót do menu

Pontoniarze.

PZW - Wędkarze.

Wideo:

Zawody Spinningowe o Puchar Burmistrza Karlina - 2006Noworoczne Zawody TROĆ 2012 Koła nr 3 TOPIK w Białogardzie / IX Ogólnopolskie Zawody Muchowe TROĆ ŁEBY 2012 cz 1 / IX OZM cz 2 / IX OZM cz 3 / XXVI Memoriał Wiktora Wierzbickiego Parsęta 2014 Zawody Spinningowe o Puchar Burmistrza Karlina - 2014 / Trzy godziny nad Parsętą 2016 /   

Zdjęcia z lat 70-tych, mimo bardzo słabej jakości, pozwalają rozpoznać karlińskich wędkarzy, spośród których w roku 2020 tylko bardzo nieliczni wędkują nadal. Pozostali dawno odeszli, wielu zbyt młodo. Wspominam ich z ogromną przyjemnością. Dzięki nim poznałem lokalny wędkarski kunszt, zasady wędkowania zimą, Parsętę, jej rozległe dorzecze i mnóstwo atrakcyjnych zachodniopomorskich łowisk. Szczególnie mile wspominam chwile spędzone z jednym z nich - klęczącym po stronie lewej na fotkach trzeciej i czwartej u góry. To "HAJNUŚ" - Henryk Nikiel (Nikel, Nykiel - w różnych dokumentach widziałem różne zapisy jego nazwiska i wcale się temu nie dziwiłem, skoro podobny problem dotyczy także nazwiska mojego).

Hajnuś był mechanikiem gwarancyjnym Działu Szybkiej Obsługi POM. Poza wyjazdami grupowymi, nad rzekę, na ryby, jeździł zawsze sam, własnym motocyklem. Okoliczności, w jakich doszło do pierwszego wyjazdu wspólnego, nie pamiętam, za to pamiętam doskonale strach, z jakim zawsze, jako pasażer, jechałem jego motorem. Hajnuś po leśnych i polnych 

Powrót do menu

Elitarna Grupa ŻELAZNY w Bagiczu

Elitarna Grupa ŻELAZNY w Bagiczu.

Video: Elitarna Grupa ŻELAZNY na ziemi w powietrzu i w TVN.

Pozostałe materiały - do obróbki i montażu.

Powrót do menu

Kiteboarding ME 2014 Mielno

Kiteboarding ME 2014 Mielno.

Powrót do menu

Powrót do menu

Wideo: Mistrzostwa Europy 2014 Mielno.

Materiały do obróbki i montażu.

89 MP Seniorów 2018 w BO: Oprawa Otwarcie Oceny

Walki Finałowe: 49 kG Jakub Słomiński-Dorian Mospinek / 52 KG Mateusz Pustuła-Maciej Jóźwik / 56 KG Kacper Harkawy-Jarosław Iwanow / 64 kG Karol Kowal-Damian Durkacz /

Pozostałe walki do opracowania na ewentualne zamówienia klubów...

Recital Zbigniewa Wojciechowicza 2015

Recital Zbigniewa Wojciechowicza 2015.

Powrót do menu

Canoa Cup Maraton Parsęta 2016.

W poszukiwaniu Wiosny - W Karlinie przed startem.

VI Rajd Gwieździsty 2017.

Wideo: Formowanie i start grupy Karlino / Meta w Karlinie / Slajdy /.

Pozostałe materiały - do obróbki i montażu.

Powrót do menu

Koszalińska Kolej Wąskotorowa.

Wideo: KKW dla WOŚP 2009 / 121 Lat KKW.

Mam cichą nadzieję, że nikt, kto usłyszał moją parafrazę tuwimowskiej "Lokomotywy", z krzesła nie spadł i szkody żadnej nie doznał. Byłbym niepocieszony, a powstrzymać się nie mogłem. Podkład zmieniłem. Parafrazy już nie ma.

Styczniowy kurs do Bonina, to dla działaczy i sympatyków Towarzystwa Miłośników Koszalińskiej Wąskotorówki zwieńczenie długotrwałych starań o reaktywację Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej, pokonywania przeróżnych formalności i żmudnej pracy przy odbudowie torowiska. 30 grudnia 2008, po ostatecznym odbiorze technicznym, Towarzystwo uzyskało zgodę na eksploatację linii. Ustalając termin pierwszego, pełnoprawnego przejazdu na dzień 17 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, połączono ów przejazd ze zbiórką darowizn na rzecz Orkiestry wśród uczestników oraz kierowców i pasażerów samochodów, wstrzymywanych na krótką chwilę na przejazdach przez drogi dojazdowe do Koszalina. Pasjonaci Koszalińskiej Wąskotorówki nadali w ten sposób szczęśliwemu finałowi własnych działań, barwę i wydźwięk szczególnie miły. Chylę czoła, dziękuję za zaproszenie, za serduszka od wolontariuszek, za możliwość zarejestrowania niecodziennych wydarzeń. Szanuję i podziwiam pasjonatów, którzy dla odszukania chociażby śladów dawnych kolei potrafią dotrzeć do odległych zakątków naszego kraju, a zebrane tam materiały prezentują na własnych stronach internetowych. M.in. są to: - www.drezyna.com.pl  oraz  www.waskotorowka.koszalin.pl.

 

Doraźny pobyt na stacji wąskotorowej przywołał mnóstwo wspomnień sprzed lat prawie pięćdziesięciu.

 

W latach 1960-64 mieszkałem w bliskim sąsiedztwie stacji, na ulicy Kolejowej 11, u państwa Klimowiczów. Dom stoi twardo, ale dookoła, na miejscu niegdysiejszych ogródków sięgających dawnej zabudowy ulicy Łużyckiej, wybudowano znacznie przerastające go bloki mieszkalne.

 

 

Mile, ale z żalem wspominam przygodę ze sroką, którą właśnie tam, z mizernie opierzonego pisklęcia wykarmiłem na dorodne, towarzyskie i ufne ptaszysko, które długo po usamodzielnieniu przylatywało do okna na każde gwizdnięcie wiedząc doskonale, że mam do jedzenia coś ekstra. Kontakt straciłem po zmianie charakteru pracy, gdy większość czasu spędzać musiałem w przedsiębiorstwach przemysłu terenowego, a do koszalińskiego Zjednoczenia powracałem co dwa tygodnie, tylko na jeden dzień, aby pobrać kolejną delegację i rozliczyć poprzednią. Państwo Klimowiczowie, w uzgodnieniu ze mną, dokwaterowali wówczas współlokatora, a ten - pod moją nieobecność - skutecznie przepędził ptaka podejrzewając, że sroka chce coś ukraść.

 

 

Koszalińska Kolej Wąskotorowa działała wówczas "pełną parą", ale skorzystałem z niej tylko dwukrotnie, aby w Boninie odwiedzić chorą koleżankę z pracy.

 

Po upływie kilku następnych lat, ponownie skorzystałem z zaproszenia. Rocznicowy piknik z tortem, szampanem i odwiedzinami lokalnych VIPów połączono z wyjazdem i pracami przy rekonstrukcji torowiska w połowie odległości pomiędzy Manowem i Rosnowem. W piękny, wczesnojesienny słoneczny dzień dojechałem do miejsca postoju samochodem, drogą biegnącą przez las, w niewielkiej odległości od torowiska. Serię świetnych zdjęć straciłem, gdy padł mój zewnętrzny dysk 4TB.

 

O pikniku i rocznicowym kursie do Rosnowa w dniu 30-11-2019 dowiedziałem się z porannej audycji Radio Koszalin i telefonu do KKW. Zbyt późno, by zdążyć na koszalińską stację przed odjazdem pociągu, więc ją ominąłem - zatrzymałem się dopiero w Boninie.

2009-01-11.

2019-11-30.

KKW

Zdjęcia pochodzą: 1-3 ze stacji w Boninie; 4-6 z dzikiego miejsca przed stacją w Manowie, błędnie podpowiedzianego jako dojazd do stacji; 7-12 z przejazdu w Manowie; 13-19 z przejazdu przed Rosnowem; 20-36 z Rosnowa.

W Rosnowie niespodzianka w postaci ładnie zagospodarowanego brzegu jeziora/rozlewiska, niegdyś bardzo zaniedbanego. Mam nadzieję, że reaktywowanie kolei wąskotorowej było znaczącym elementem dopingującym tamtejszy samorząd.

W poszukiwaniu Wiosny - Na leśnej drodze.

W poszukiwaniu Wiosny - W Elektrowni Rościno.

W poszukiwaniu Wiosny - W Zwinisławiu.

W latach 70-tych.

wertepach jechał tak, że tyłka na siedzeniu utrzymać po prostu nie mogłem - zawsze więcej frunąłem wczepiony w jego odzienie, niż siedziałem.

Częstotliwość wyjazdów systematycznie rosła, ale tylko do pewnego momentu. Zwykle, gdy spotykaliśmy się w pracy, Hajnuś pytał: jadymy dzisiaj? Kiedy mogłem, odpowiadałem twierdząco i o umówionej godzinie startowaliśmy spod jego mieszkania.

Podczas kolejnych wyjazdów zauważyłem, że jego żona, zwykle bardzo miła Halinka, odpowiada na moje ukłony coraz mniej przyjaźnie. Zapytałem o powód i okazało się, że Henio mając do wykonania wiele prac przydomowych, m.in. przy podręcznej hodowli królików, łgał "w dobrej wierze". Wmawiał Halince, że to ja nalegam, a jemu, jako podwładnemu, odmawiać jest niezręcznie. Rozmowa oczyściła atmosferę, powróciliśmy do własnych obowiązków a od momentu zakupu Malucha spotykaliśmy się nad Parsętą już tylko jako single. 

Z bardzo miłych chwil spędzonych razem, najbardziej ciążą na moim sumieniu (i pamięci) trzy zdarzenia.

Po wędkowaniu za Lubiechowem, przez mocno przed zmierzchem zacienione buki, wypychaliśmy pod górę jego "motór". U góry, na tle jasnego nieba zauważyliśmy dużego, nieruchomego zająca. Uszy miał wyprostowane, oczy wytrzeszczone, ani drgnął. Na naszą bliskość wcale nie reagował. Pan Henio kocimi ruchami przekazał mi motor, zdjął kurtkę i ...skoczył. Chwilę później pokazał mi, jak najskuteczniej zabija swoje króliki.

Zająca schował do plecaka, ruszyliśmy, ale u mnie, pod czupryną, narastać zaczęła niepokojąca myśl. Dorosły zając złapany "na piechotę"? Poprosiłem Henia żeby przystanął. Zapytałem, czy nie dziwi go zachowanie zająca i czy nie boi się np. wścieklizny. Pan Henio wyjął zająca z plecaka, zrobił nim nad głową podwójną pętlę i cisnął daleko w zboże.