Wstęp.

Hajnówka - Karlino. Wieloletnie okresy życia w obu tych miastach, własne obserwacje podczas licznych podróży po Polsce i (oczywiście!) codzienne komunikaty meteorologiczne "odruchowo" skłaniają do porównań odmiennych zjawisk przyrodniczych, równolegle zachodzących na różnych obszarach naszego kraju. Takie porównania prowadzą wprost do stwierdzenia, że Polska jest po prostu piękna - mamy wszystko za wyjątkiem czynnych wulkanów, wiecznej zmarzliny, gór lodowych i bezmiaru oceanu. Tyle tylko, że w miniaturze, proporcjonalnie do wielkości naszego państwa :).

Wiosna 2014 Na obrzeżach lasu

 

 

Wiosna 2014 Białogard-Ulica-1-Maja

 

 

Lato 2005 

 

 

Jesień

 

 

Zima

 

 

FB

YT

Dobór opon

Pory Roku.

Jadąc w okresie przedwiośnia z Karlina na południowo-zachodnie tereny Polski, trudno jest nie zauważyć w okolicach Wrocławia i Jeleniej Góry dwu- lub nawet trzytygodniowej różnicy w wegetacji przydrożnych drzew, krzewów i upraw. Gdy na południowym zachodzie pękają mocno nabrzmiałe pąki, ich karlińskie odpowiedniki śpią jeszcze snem głębokim.

Na wschodzie, w odległej o 700 km Hajnówce trafić można w tym samym czasie na współistnienie obu pór roku - jeszcze zimy i już wiosny. Na dobrze nasłonecznionych obrzeżach Puszczy Białowieskiej wszędobylskie błękitne przylaszczki, w głębi resztki zlodowaciałego śniegu i sporadyczne, kwitnące krzewiny trującego dla człowieka wawrzynka wilczełyko. Kiedyś, bardzo dawno temu, "popełniłem w tej sprawie" rymowankę:

MARZEC

Gdy zbliża się WIOSNA – ON podąża przodem

Za dnia śniegi roztapia, w nocy skuwa lodem

Wiatrem suszy pola, potem deszczem zrasza

Gdy rozpędzi chmury ...na spacer zaprasza.

Wiosna.

Gdy Wiosna wreszcie dociera, wszystko i wszędzie pięknieje, nabiera ogromnego rozpędu. W Karlinie, pod naporem spowalniających wiatrów północno-zachodnich dzieje się to powoli, w Hajnówce krótko, niemalże gwałtownie. W każdym miejscu, w którym wiosenne zmiany są zawsze wyraźne, dzieje się tak wiele, że i dla mnie - pospolitego zjadacza chleba, owładniętego manią dokumentowania wszystkiego co mija, nastaje okres wzmożonej aktywności. Więc działam - KU CHWALE OJCZYZNY i ...własnej :) :).

Materiały foto-wideo, tytułami odniesione do kolejnych pór roku, przygotowałem tylko dla miasta Karlino i rzeki Parsęta. W przypadku Wiosny są to:

Karlino 4 Pory Roku WIOSNA / Parsęta w kwietniu  /  Parsęta w maju  /  Parsęta w czerwcu / Zachodniopomorskie Rzepaki 2013 /

(W/w materiały należałoby znacząco skrócić i ulepszyć - niestety, zrobić tego raczej nie zdążę :( )

Lato.

Powrót do menu

Jesień.

Powrót do menu

Zima.

Powrót do menu

Powrót do menu

Wiosna

Lato

Zima

Jesień

Jesień, szczególnie jej okres początkowy, od zawsze uważam za szczególnie piękny. W naszej strefie klimatycznej,  piękno i wspaniałości przyrodnicze łatwo jest odnaleźć o każdej porze roku. Wiosną, gdy słońce z czystego błękitu przygrzewa co raz mocniej a niemal wszystko dookoła obficie kwitnie zanim przyrodę zdominuje wszechobecna zieleń. W gorące lato, gdy bujną zieleń przeplata mnóstwo przeróżnego kwiecia a wśród zieleni i kwiatów zaczynają pojawiać się wspaniałe owoce. Zimą, gdy po obfitych opadach na bezchmurnym niebie pojawia się słońce, gdy wszechobecna biel skrzy się w nim milionami diamentów a zewsząd docierają radosne głosy dzieciarni figlującej na śniegu.

Jesień ma prawa własne, odmienne od pozostałych pór roku. Łagodząc letnie upały zachęca do powolnego wyciszenia, burzą przepięknych kolorów skłania do podziwu i relaksu na łonie natury, a gdy uzna to za stosowne - wichurami i słotą wymusza odpoczynek przed zimą. Także piękną, ale i trudną.

Gdy Jesień nastaje, staram się na różne sposoby odwiedzić Szwajcarię Połczyńską. 25 października 2020 roku na jesienną przejażdżkę namówiłem Żonę. Odwiedziliśmy kilka miejsc wcześniej nieznanych oraz tradycyjnie Elektrownię Wodną w Rościnie i Szwajcarię. Teraz przygotowuję relację wideo, ale wyjazd muszę powtórzyć. W jeździe powrotnej, po krótkiej rozmowie ze zmęczonymi spacerem kuracjuszkami zdecydowaliśmy sprawdzić drogę pożarową-spacerową łączącą drogi publiczne 163 i 173. Z parkingu z leśną siłownią wjechaliśmy na mocno pofałdowaną stromymi wzgórzami, bardzo atrakcyjną trasę z bardzo kolorowymi poboczami porośniętymi buczyną. Ludzi spotkaliśmy dopiero przy drodze 173. W domu okazało się, że kamera nie zarejestrowała przejazdu. Prawdopodobnie wyłączyła się podczas rozmowy z kuracjuszkami, a podekscytowany ich opowiadaniem o utrudnieniach na trasie, wyłączenia nie zauważyłem...

Przejazd muszę (i chcę) powtórzyć tym bardziej, że z mapy Google wynika kolejna, niezauważona przez nas ciekawostka. Gdzieś (?) pod tamtą drogą przepływa rzeka Wogra. Wypływa z jeziora Kłokowskiego, więc ciekaw jestem, jak naprawdę wygląda. Przypuszczam, że w okolicach drogi pożarowej jest to co najwyżej skromny strumyk.

Po ostatnich przejazdach leśnymi drogami pożarowymi nadszedł moment weryfikacji moich poglądów. Po pierwszej jeździe, gdy taką drogą dojechałem prostopadle do rzeki Drawa, nabrałem błędnego przekonania, że wszystkie prowadzą do zbiorników wody. NIE PROWADZĄ. Zapewniają jednostkom pożarniczym dojazd w pobliże miejsc objętych pożarem.

Przejazd powtórzyliśmy 15.11.2020, gdy po wielu dniach mgieł i opadów pokazało się słońce. Po 21 dniach przerwy zastaliśmy scenerię absolutnie odmienną. Kolory bardzo pociemniały, większość liści opadła. Taka zmiana ma tylko jeden, poważny plus - oko kamery i wzrok człowieka sięgają głębiej.

Most nad rzeką Wogra zauważyłem w niewielkiej odległości od drogi 163, ale to, co pod nim przepływa(?) trudno jest nazwać rzeką.

Nie wiem jak i dlaczego auto-kamera ponownie przestała rejestrować trasę aż na 10 minut i 36 sekund. Obraz pokazywała nieprzerwanie, więc skoncentrowany na obserwacji nieznanej trasy uznałem, że wszystko przebiega OK. Niestety - muszę się jej skutecznie pozbyć, tym bardziej, że obraz rejestruje fatalnie i fatalnie reaguje na zmiany światła. Podczas owych 10 minut na wąskiej drodze mijałem jadący z przeciwka samochód terenowy (chyba leśnicy), wymienialiśmy pozdrowienia i uwagi z dwiema odległymi od siebie grupami turystów pieszych. Trwało to bardzo krótko, jako że byłem przekonany o możliwości bliższego ich rozpoznania przy obróbce nagrania. Nie wyszło!

Do drogi 173 dojechaliśmy o godzinie 13:33:33. Po 20 dniach krzątania się na posesji, bez oddalania się od niej z uwagi na pandemię i niesprzyjającą pogodę, należał się nam głębszy oddech. Nie wiedząc dokąd dojedziemy, podjęliśmy dalszą jazdę "Dojazdem pożarowym 7". Uprzedzeni przez piechurów, że czekają nas liczne, ostre wzniesienia jechaliśmy spokojnie na wprost mijając liczne, podobnie wyjeżdżone rozjazdy i skrzyżowania. Po minięciu skrzyżowania ze ścieżką rowerową zaniepokoiła nas zmiana charakteru drogi. Zniknęły wcześniejsze oznakowania a nieco dalej, pod grubą warstwą bukowych liści, zniknęła także droga. Jazda po tak niepewnym terenie trwała na szczęście krótko. Z ulgą dojechaliśmy do asfaltowej drogi ze stojącymi na poboczu tablicami informacyjnymi. Były od nas odwrócone, więc podjechaliśmy, aby sprawdzić, gdzie znaleźliśmy się. Tablice oznaczały koniec miejscowości Zajączkówko. Coś w mojej 80-letniej pamięci zaczęło świtać. Po zakupie pierwszego "auta" (Fiat 600!) tj. po roku 1978 dość dokładnie rozpoznawaliśmy okolice i chyba wtedy jechałem tamtędy po raz pierwszy. 

Po sprawdzeniu tablicy ruszyliśmy do Połczyna na spacer i jesienne zdjęcia w Parku Zdrojowym, ale po krótkim przejeździe musieliśmy parkować na poboczu - zauważyłem po stronie lewej wyrobiska kopalni kruszyw. Widoki niecodzienne, musiałem je zarejestrować, Zdziwiły mnie przede wszystkim, poza głębokością wykopów, naruszenia gruntu wokół słupa linii WN. Nie zdziwiłbym się, gdyby taka beztroska doprowadziła do naruszenia jego stabilności i niewyobrażalnych nieszczęść. Krakać nie mam prawa, na tym się nie znam.

Skoro przeszedłem do hamowania swojej wyobraźni - uwiera mnie także inny szczegół. Na FB zamieściłem zaproszenie do "Jesiennej Przejażdżki". Na drogach asfaltowych OK, ale auto na "Dojazdach Pożarowych" najwyraźniej mi nie pasuje. Szczególnie po spotkaniach z grupami piechurów. Podtrzymując zaproszenie, zachętę do osobistego przejazdu ograniczam do osób w wieku 80+, z nadzieją, że Leśnicy okażą stosowną wyrozumiałość. Osoby pozostałe zachęcam do spacerów pieszych. Piękno tras oraz ich infrastruktura są tego godne.

Materiały z Połczyna Zdroju opublikuję na podstronie https://fv-dokument.pl/polska przycisk Połczyn Zdrój.