Wstaw tytuł i opis obrazu

Na każdym obrazie możesz dodawać dowolny tekst - masz pełną swobodę.

Dostosuj animację

Animacje zdjęcia i tekstu możesz ustawić osobno.
Dzięki temu możesz uzyskać różne oszałamiające efekty

Masz mnóstwo możliwości

Eksperymentuj, uzyskuj oszałamiające efekty i oczywiście baw się dobrze.

Panasonic 2019

Inwestycje Zewnętrzne:

Droga S3.

Materiały do obróbki i montażu.

Wideo: Na drodze S3 /

Pozostałe materiały - do obróbki i montażu.

Droga S6.

Wideo: S6 Koszalin-Kołobrzeg.

Obok, w ligtbox-ie Mapa drogi ekspresowej S6 Szczecin - Gdynia w podziale na zadania w budowie i projektowaniu Michał Zawadzki conadrogach.pl, GDDKIA .

pobrana z publikacji internetowej. Własne foto do przygotowania w najbliższym czasie, przy korzystniejszej pogodzie. Cdn.

Elektrownia Wodna w Rościnie.

Materiały do obróbki i montażu.

Elektrownia Wodna w Dychowie.

Holiday Park w Ustroniu Morskim

Materiały do obróbki i montażu.

W Białogardzie.

Prace modernizacyjne prowadzono w roku 2019, za banerami z zapowiedzią ponownego otwarcia 30.05.2019 o godzinie 7:00.

Obietnicę zapisaną na banerze spełniono (to b. cenne - gratulacje!). W dniu otwarcia "gorąco" było i na zewnątrz, na zatłoczonym parkingu i wewnątrz, wśród stoisk z licznymi promocjami i degustacjami. Miejsca zwalniane zajmowane były natychmiast przez licznych klientów ciągle dojeżdżających ze wszystkich możliwych kierunków.

I ja tam byłem....

W Kołobrzegu.

Droga S3

Droga S6

Droga S6

Elektrownia Wodna w Dychowie

Elektrownia Wodna w Rościnie

Elektrownie Wiatrowe

Falochron i Wrota Powodziowe na Kanale Jamneńskim

Holiday Park w Ustroniu Morskim

W Białogardzie

W Kołobrzegu

W Świebodzinie

Zapora Powodziowa w Osówku

Elektrownie Wiatrowe.

Falochron i Wrota Powodziowe na Kanale Jamneńskim.

W Świebodzinie.

Materiały do obróbki i montażu.

Materiały do obróbki i montażu.

Zapora Powodziowa w Osówku.

Wideo: Zapora-Przełom w Osówku /

W latach 2010-12, po długotrwałych przepychankach formalno-prawnych, pod zastępczym hasłem ochrony przeciwpowodziowej Białogardu, Karlina i Kołobrzegu drastycznie zmieniono przełom Parsęty w Osówku, obejmujący siedliska pstrąga i lipienia oraz rozległe naturalne tarliska szlachetnych ryb dwuśrodowiskowych – łososia i troci wędrownej. W miejsce planowanej wcześniej zapory z małą elektrownią wodną, w założeniach piętrzącej wody Parsęty w rozległy, atrakcyjny turystycznie zbiornik z licznymi nowymi miejscami pracy, wybudowano zaporę z potrójnym przepustem tłumiącym przepływ wysokiej fali. Poniżej zapory, poprzez

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Powrót do menu

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do listy

Powrót do menu

Wideo: EZO Elektrownie Wiatrowe Transport / Ekowsparcie linii WN 2011 /

Pozostałe materiały do obróbki i montażu.

umieszczenie w nurcie ogromnych głazów zaporowych i wypełnienie dna materiałem żwirowo-kamiennym o różnorodnej granulacji utworzono tarlisko sztuczne. Przy niskiej wodzie wygląda nieźle, ale czy i jak dalece szlachetne ryby zechcą z niego korzystać przy tak dalece zmienionym i zmiennym przepływie wody - jeszcze konkretnie nie stwierdzono. Przy wodzie wysokiej, gdy przed zaporą nad wlotami do przepustów tworzą się potężne wiry a z wylotów „zwężki” woda wypływa w gwałtownym, szalonym pędzie, nie sposób uwierzyć, że jakakolwiek ryba zdoła taką przeszkodę bezpiecznie pokonać zarówno w wędrówce w górę rzeki, jak i po tarle w dół.

Zrealizowany w Osówku projekt, zastrzeżenia budził od …zawsze. Obszernie opisano je pod adresem http://www.salmon.pl/artykuly/doniesienia/zbiornik-osowko-cieszyc-sie-czy-plakac

Moje zastrzeżenia (uzupełniające) dotyczą przede wszystkim przereklamowanej skuteczności przeciwpowodziowej zapory i medialnych zapewnień, że mieszkańcy Białogardu, Karlina i Kołobrzegu „mogą odetchnąć z ulgą i zapomnieć o powodziach”.

Budowla z przepustem o charakterze zwężki Venturiego oraz obniżenia progów wodnych w Białogardzie, Karlinie i Pyszce bezspornie złagodzą powódź w przypadkach, gdy wysoka woda nadejdzie z górnych odcinków rzeki. Tymczasem, z moich 42-letnich obserwacji wynika, że wielokrotnie częściej – i to niezależnie od pory roku - Parsęta wylewa, gdy długotrwałe sztormy i ulewy blokują jej odpływ. Wówczas stan wody w rzece i na rozlewiskach wzrasta niezależnie od tego, czy w górze rzeki istnieją spiętrzenia, czy ich nie ma a wylew narasta w kierunku przeciwnym do kierunku normalnego spływu wody. Jest to zjawisko naturalne dla rzek przymorskich, zwykle narasta szybko (w zależności od pojemności dolnych polderów zalewowych) i daje się zauważyć właśnie na wszelkich spiętrzeniach, gdy przy stałym poziomie górnym rośnie tylko dolny.

Prawdziwe kłopoty powstają, gdy obie sytuacje tj. wysoka fala z góry i sztormowa blokada ujścia wystąpią jednocześnie, a to zdarzać się może niezależnie od istnienia zapory. Więc skąd te zapewnienia o spokojnym śnie przeciwpowodziowym?!

/Osobom o poglądach sprzecznych z moimi proponuję przegląd materiałów foto-wideo, opublikowanych na niniejszej stronie pod adresem https://fv-dokument.pl/rzeki – przycisk kierunkowy „Parsęta”. Dowody są jednoznaczne/.

 

Publikując w serwisie YouTube „videodokument nr 146” z okazjonalnym zapisem przebiegu budowy zapory nieodmiennie żałuję, że poza własną pamięcią nie mam żadnych dokumentów foto-wideo stanu przełomu sprzed rozpoczęcia jej budowy. O nim lub w związku z nim i planami budowy, niegdyś pisałem:

…w przekonanie takie zwątpiłem, gdy w drodze powrotnej, wg mapy podjechałem „w nieznane”, do Kolonii Motarzyn, pod ostatnie samotne gospodarstwo nad rzeką. Przy samochodzie otoczyły mnie rozszczekane kundle, pewnie z pięć, ale wszystkie przyzwoite. Przestrzegały niepisanych zasad - dopóki stałem bez ruchu, nie atakowały. Sterczałem tak długą chwilę. Kilka osób wyległo na podwórze, ktoś odwołał psy. Do mnie, z jazgotliwym malcem dołączył sam gospodarz, aktualny właściciel gospodarstwa. Niewysoki ale bardzo gadatliwy facet. Cały czas towarzyszył mi nad wodą, obserwował moje rzuty i wciąż nawijał, a jego pies przez cały czas szczekał. Przy takim hałasie pewnie nie zaatakowałby nawet bardzo wygłodzony rekin!

Słuchałem obu bardzo niechętnie ale cierpliwie. Dowiedziałem się, że gospodarz mieszka nad rzeką od bardzo dawna, że kiedyś było w niej dużo ryb, ale stopniowo i dokładnie wyginęły, gdy w Doblu działać i zatruwać rzekę zaczęła hodowla (?), że wędkarze pojawiają się coraz rzadziej i wracają bez ryb, że nad rzeką w pobliżu jego zabudowań coraz częściej biwakują kajakarze, że jego domostwo nawiedzili przedstawiciele Gminy Białogard i namawiali do podpisania zgody na utworzenie zbiornika przeciwpowodziowego w Osówku. Nie komentuję, bo z komentarza powstałby nowy tasiemiec!

Z gospodarzem, zadowolonym, że trafił na cierpliwego słuchacza, pożegnaliśmy się jak starzy znajomi, ale wracać tam nie zamierzam.

……………

Przełom Parsęty i tereny powyżej Osówka odwiedzałem wielokrotnie, nie tylko ze względu na walory wędkarskie. Dolina Parsęty widziana z drogi przecinającej wieś, z wysokiego

brzegu, wygląda pięknie o każdej porze roku.

Sprawdzając Parsętę niemalże od źródeł, od wsi Radomyśl, dopiero w Osówku i tylko raz spotkałem wędkarza. Przywędrował z Tychówka, a to spory kawał drogi. Twierdził, że poniżej przełomu na początku sezonu łowi trocie. W dniu, w którym spotkaliśmy się, w środku lata, podobnie jak ja szukał pstrąga. Wracaliśmy "na sucho", a że gawędziło się przyjemnie, odwiozłem piechura pod próg jego domu.

Innego wędkarza wprowadziłem na ten odcinek sam. Przyjechał z Gliwic z żoną karlinianką, a że koniecznie łowić chciał pstrągi, żona po starej znajomości umówiła go ze mną. Wędkowaliśmy krótko, ale wrócił szczęśliwy z 36-centymetrowym potokowcem. Ja zaliczyłem tylko potężne uderzenie, po którym przez krótką chwilę zagotowała się rzeka.  Jakie wyniki uzyskał Gliwiczanin w późniejszych samotnych wyprawach, nie wiem. Nie mogłem mu towarzyszyć, bo akurat mieliśmy tradycyjne, coroczne urwanie głowy z techniczną obsługą akcji żniwnej.

…………

Szkoda. Mój podopieczny z Gliwic - ogromny kawał chłopa - od kilku już lat nie żyje, ale nie muszę nawet przymykać oczu aby odtworzyć w pamięci ówczesne sceny i jego niezbyt dobrze skrywane niedowierzanie, gdy twierdziłem że złowi „pewniaka” jeżeli pośle swojego meppsa dokładnie we wskazywane przeze mnie miejsce.

Gliwiczanin trafił. Pstrąg strzelił, gdy błystka zaledwie dotykała wody. W czystej, podświetlonej wodzie tańczył przepięknie a uszczęśliwiony wędkarz po udanym holu próbował mnie uściskać. Zdążyłem uskoczyć. Przy jego budowie i stanie emocji z takiego uścisku pewnie nie wyszedłbym bez połamanych żeber :).

.......................

Zapisałem wcześniej, że wracać na tereny Kolonii Motarzyn nie zamierzam. Nie mogłem wówczas wiedzieć, że w roku 2016 uzyskam okazję i przyjemność rejestrowania maratonu kajakowego Canoa, realizowanego na trasie Żarnowo - Kołobrzeg. Znajomość terenów Kolonii okazała się w tym wielce przydatna. Fragmenty maratonu zawiera odcinek pierwszy, opublikowany pod adresem 

https://youtu.be/SFAMFXmMbLg

DW203

Droga S6

Video: DW203 Koszalin-Darłowo.

Po niedawnej rozmowie emitowanej przez Radio Koszalin, w której Burmistrz Darłowa zachwalał nową drogę dojazdową Koszalin-Darłowo przez Dąbki, jedziemy sprawdzić ów burmistrzowy powód do dumy.

W latach 60-tych oraz na przełomie lat 70/80-tych droga zbierała obfite śmiertelne żniwo, głównie na odcinku obiegającym jezioro Bukowo. Na poboczu drogi, od strony jeziora, rosły stare, potężne wierzby. To właśnie na nich „podekscytowani” wczasowicze najczęściej tracili swoje auta i …życie. Zimą, ponurą scenerię uzupełniały ciągnące od jeziora i morza marznące mgły, oraz wszechobecne zimowe dziury w nawierzchni. Szczegóły podawała ówczesna lokalna prasa.

Powrót do listy

DW203

W latach sześćdziesiątych z drogi 203 korzystałem przede wszystkim w okresie letnim. Do Darłowa i Darłówka dojeżdżałem PKS-em - jak zwykle w lato - trudno dostępnym i mocno przepełnionym. Istniały mniej wygodne (przesiadka w Sławnie), ale pewne połączenia kolejowe. Połączenia pomiędzy Sławnem i Darłowem PKP utrzymywały bodajże do września 1991. Obecnie to temat gorący - przymiarki do ich przywrócenia trwają.

Po roku 1978 powróciłem na 203 własnym "maluchem", ale już tylko na rejsy dorszowe. Dwóch z nich nie zapomnę nigdy.

Pierwszy odbywał się dwa dni po tym, jak z naszego kutra złowiono okaz ponad 19-kilogramowy. Wszystko przebiegało normalnie do chwili, gdy mój bardzo mocny sprzęt (ciężki czeski kij z pełnego włókna szklanego i potężny kołowrót) zaczął "dymić". Wiatr szybko znosił kuter ustawiony bokiem do wiatru i fali, mój zaczepiony "o coś" pilker wciąż wysnuwał żyłkę z silnie zablokowanego bębna i pozostawał coraz dalej. Widząc, że kończy się zapas żyłki, użyłem finki - odciąłem "zaczep". Takiej wiązanki, jaką posłał mi szyper, nie usłyszałem od urodzenia do dnia dzisiejszego. Dowiedziałem się, że na łowisku nie ma żadnych zaczepów a dokładnie tak zachowuje się większość dużych dorszy - przywierają do dna. Usłyszałem to po fakcie. Moje wcześniejsze doświadczenia kończyły się na sztuce pięciokilowej. Stało się...

Drugi rejs, również z Darłówka, przebiegał normalnie tylko do połowy opłaconego czasu. Później zaczęło dmuchać. Większość uczestników skryła się pod pokładem. Spróbowałem, nie wytrzymałem. Krótkie targnięcia żołądka okazały się trudniejsze. Półprzytomny pozostałem na pokładzie w pasie bezpieczeństwa, przypięty czterema linkami do nadbudowy i burtowych relingów. Przy napływie fali od strony nawietrznej każdy przechył sprawiał, że moje biodrowe buty nabierały morskiej wody. Po przejściu fali następował przechył na drugą burtę, a woda z butów przelewała się obok moich uszu na pokład. Podczas jednego z takich bujnięć widziałem, jak przez właz otwarty przez schodzącego pod pokład kolegę, na leżących pod pokładem pozieleniałych uczestników runęła duża dawka "orzeźwienia".

W porcie, do autka pozostawionego w Darłówku Zachodnim, dotarłem z niemałym trudem. Uruchomić go nawet nie próbowałem. Autko tańczyło ze mną tak, jak kuter na fali. Aby tego nie widzieć, do jazdy powrotnej dojrzewałem z zaciśniętymi powiekami. Ponad dwie i pół godziny! Wciąż powtarzałem - NIGDY WIĘCEJ! 

Po upływie trzech miesięcy popłynąłem ponownie - tym razem z Kołobrzegu.

Drogą 203 jedzie się, jak po stole. Nawierzchnia jest idealna. Pożyjemy, zobaczymy, jak długo taką pozostanie. Irytują, i to bardzo, liczne wysepki z wysokimi krawężnikami najazdowymi, noszącymi już teraz ślady opon. Dobra nawierzchnia zachęca do jazdy poza ograniczeniami, wysokie najazdy i krótkie łuki "okrążające" wysepki, wolną jazdę wymuszają. Wymuszają, ale w sposób wysoce niebezpieczny dla kierowców ignorujących znaki drogowe.

W jeździe powrotnej, w odległości kilku metrów od wysepki z wysokim najazdem noszącym ślady opon stoi obok drogi krzyż. Oby ich więcej nie przybywało... 

Po upływie trzech tygodni sprawdzamy ciąg dalszy drogi 203. Tym razem we trójkę, z Hanią, Ireny koleżanką.

Przed Darłowem tradycyjnie zatrzymaliśmy się na krótko, aby do zdjęć lądowiska helikopterów wykorzystać pogodę lepszą niż podczas przejazdu poprzedniego. Nadal zastaliśmy tylko dwa, w barwach Morskiej Służby Poszukiwań i Ratownictwa SAR (Search And Rescue).

W dawnych latach potężnych maszyn widywałem tam więcej. Co najmniej sześć  - wszystkie w jednolitym szarym kolorze, z biało-czerwoną szachownicą.

W Darłowie przejechaliśmy obok dawnej siedziby Zakładów Przemysłu Terenowego (obecnie Zakłady Mięsne H. Stokłosy, Biedronka i kilka innych), nieco dalej obok pokoju służbowego, w którym mieszkałem przez kilka miesięcy roku 1964, jeszcze dalej - za rzeką - obok szpitala, do którego trafiłem na kilka dni 1963/64 z przeziębieniową temperaturą 41 st. C.

Nowa nawierzchnia DW203 kończy się w niewielkiej odległości od rogatek Darłowa. Cdn...

LIDL - modernizacja 2019.

W dniu zapowiedzianego otwarcia.